W świecie ludzi wszystko kręci się wokół wyników: cele, plany, checklisty. Wchodzimy do stajni z głową pełną zadań: dziś lepsze przejścia, stabilniejsza ręka, mocniejszy galop.
A koń?
On nie pyta, co masz w planie treningowym. Nie interesuje go Twój kalendarz ani ambicje. On zadaje tylko jedno pytanie:
„Kim dziś jesteś?”
I co najważniejsze: on nie słucha odpowiedzi w słowach. On czyta ją z Twojego ciała.
Koń czyta nas szybciej, niż my czytamy siebie
Z punktu widzenia psychologii i neurobiologii konie są mistrzami obserwacji. Jako zwierzęta uciekające (prey animals) przez tysiące lat przetrwały dzięki umiejętności błyskawicznego odczytywania sygnałów z otoczenia. Najmniejsza zmiana napięcia mięśni, rytmu oddechu czy energii stada mogła oznaczać zagrożenie.
Dlatego dziś:
- wyczuwają napięcie zanim sami je zauważymy,
- reagują na mikroruchy naszego ciała,
- „słyszą” emocje w sposobie stawiania kroków.
Badania pokazują, że konie rozpoznają ludzkie emocje po mimice twarzy, tonie głosu i postawie ciała. Co więcej, potrafią dostosować swoje zachowanie do naszego stanu psychicznego.
Jeśli jesteś spięty — koń staje się czujny.
Jeśli jesteś rozproszony — on traci zaufanie.
Jeśli jesteś obecny — zaczyna współpracować.
To nie magia. To biologia.
Dialog zamiast kontroli
Często myślimy o jeździectwie jak o „prowadzeniu konia”. Ale koń nie chce być prowadzony siłą. On szuka dialogu.
Kiedy wchodzisz na halę z ambicją „zrobić wynik”, Twoje ciało mówi: presja.
Kiedy wchodzisz z niepewnością - mówi: chaos.
Kiedy wchodzisz spokojnie i uważnie - mówi: bezpieczeństwo.
A dla konia bezpieczeństwo to wszystko.
Dopiero wtedy decyduje:
- czy pójdzie z Tobą,
- czy przed Tobą,
- czy w ogóle będzie chciał współpracować.
Zaufania nie da się wytrenować. Można je tylko zbudować swoją obecnością.
Zanim poprowadzisz konia - wróć do siebie
To jedna z najbardziej zaskakujących lekcji jeździectwa. Czasem najlepszy „trening” to… zatrzymanie się.
- Kilka spokojnych oddechów.
- Rozluźnienie barków.
- Świadomość stóp na ziemi.
- Poczucie ciężaru własnego ciała.
Brzmi jak mindfulness? Bo trochę nim jest.
Coraz więcej trenerów i psychologów sportu mówi wprost: regulacja emocji jeźdźca bezpośrednio wpływa na jakość pracy konia. Spokojny układ nerwowy równa się spokojniejszy koń. Koń reaguje nie na to, co chcesz zrobić. Reaguje na to, w jakim stanie jesteś. Koń nie potrzebuje idealnego jeźdźca To chyba najpiękniejsze w tym wszystkim. Koń nie oczekuje perfekcji technicznej. Nie obchodzi go, czy masz idealny dosiad z podręcznika.
On potrzebuje jeźdźca:
- autentycznego,
- uważnego,
- obecnego.
- prawdziwego.
Bo z takim człowiekiem czuje się bezpiecznie.
A tam, gdzie jest bezpieczeństwo - pojawia się współpraca.
A tam, gdzie jest współpraca - wyniki przychodzą same.
Trochę przewrotnie: kiedy przestajesz gonić efekt, efekt zaczyna gonić Ciebie.
Może więc przed następnym treningiem…
…zamiast pytać:
„Co dziś wytrenuję?”
spróbuj zapytać:
„W jakim stanie dziś przychodzę do mojego konia?”
Bo koń i tak to sprawdzi: z oddechu, z ciszy między sygnałami, z dłoni położonej na jego szyi. I odpowie Ci dokładnie tym samym.